w skr 2017

No i poszłam na te wymarzone studia. Wiele lat odkładałam decyzję, zwykle ze względów finansowych. W tym roku nie jest wcale łatwiej w tym temacie, zwłaszcza, że zostałam okradziona ze znacznej sumy pieniędzy, ale postanowiłam, że to inwestycja w siebie, w swoje umiejętności i przyszłość. Mój wysokonakładowy związek wcale nie pomaga, ale jakoś mi się udało mi się zapłacić czesne za pierwszy semestr przy wsparciu mojego pracodawcy. Biorę dużo dodatkowych zleceń i jakoś udaje się związać koniec z końcem. Uwielbiam się dokształcać. Szkoda, że to tylko studia podyplomowe i trwają zaledwie rok

Życie w związku toczy się dalej. Nie jest już takie oh! ach! jak w zeszłym roku, jest w nim dużo więcej stabilności i rutyny niż górnolotnych uniesień, ale nadal jest to dobry rok. Wiele wyjazdów, dużo więcej spotkań z S., więcej też złych momentów między nami, ale na wszystko znajduje się sposób. Przynajmniej tak chyba jest, jeśli obu osobom zależy w podobnym stopniu? Już prawie dwa lata jesteśmy razem. Czasami widzę, że nasz związek nie ma przyszłości (odległość, wiek, różnice kulturowe i w wychowaniu), ale jest dla mnie zbyt wcześnie na podejmowanie jakichkolwiek decyzji w tym temacie.

Na koniec postanowiłam odhasłować bloga. Yup. I może trochę więcej pisać, bo narazie tylko dużo rysuję.