Momentami wariuję…

Momentami wariuję tak, jak wariuję, kiedy mi zależy. Jest super, a zaraz dopada mnie lawina złych myśli. że się nie uda, że LDR* nie wypali, że jest byt dużo przeciwności losu, a oczekiwania są rozdmuchane do niemożliwych granic.

Innego dnia wstaję i czuję się pewna, jak nigdy, że to co się dzieje, jest dobre. Ze warto się trochę pomęczyć. Nawet jeśli mamy się na początku spotykać co miesiąc czy dwa, to jednak planujemy razem przyszłość, moją wyprowadzkę z Polski, chcemy, żeby to wypaliło, bo ciągniemy siebie w górę, sprawiamy, że ta druga osoba jest najlepszą wersją siebie i nie jest to na zasadzie „nikt mnie nie chce, więc niech będzie ta”, tylko naprawdę we’ve found love in a hopeless place <3

Brokman powiedział, że jeden czy dwa ataki paniki, które przydarzyły mi się ostatnio, to i tak nie dużo zważywszy na okoliczności.

 

* Long Distance Relationship